Druga fala festiwali, czyli podsumowanie jesieni.

Ze zgrozą odnotowuję, że mamy już połowę listopada. Muszę przyznać, że przenosiny Short Waves Festival na sierpień wywróciły do góry nogami mój coroczny kalendarz i postrzeganie czasu. Zwykle o tej porze czułam już powoli presję, że “halo, festiwal już w marcu” i gorączkowo dopinałam wraz z zespołem ostatnie punkty programu. Jako iż wszyscy intuicyjnie czujemy, że 2021 niewiele będzie się różnił od pamiętnego 2020, przyszła edycja najbardziej treściwego festiwalu krótkiego kina odbędzie się w czerwcu 2021. Co takiego zatem zajmowało mnie w ostatnich miesiącach? Po zasłużonym urlopie postanowiłam rozejrzeć się, co takiego przygotowały festiwale filmowe w sezonie jesiennym. Okazji miałam całkiem sporo, tutaj mój subiektywny wykaz.

Jeszcze we wrześniu jurorowałam na Leiden Shorts — festiwalu krótkiego kina odbywającym się w Holandii już od 12 lat. Organizatorkom udało się wcelować z wydarzeniem idealnie przed nadejściem drugiej fali, a zatem odbyło się ono stacjonarnie dla widzów. Festiwal, z racji na raczej lokalny charakter był odpowiednio skrojony na możliwości pandemiczne. To, co może go wyróżniać, to mocno zaangażowany społecznie profil.

We believe in cinema as a tool for social change, and we want to become an outspoken figure in both Leiden and the Netherlands’ cultural scene. We fully embrace diversity and inclusivity, not only in culture but also in discipline, medium and expression.

Zespół Laiden Shorts

Za słowami idą czyny — program branżowy festiwalu obejmował wydarzenia takie jak panel dyskusyjny poświęcony strategii dekolonizacji ruchów ekologicznych, wykład o związkach sztuki i strategiach oporu, a także wystawę online dotyczącą zjawiska green-washingu w świecie mody. A werdykty? Pełną listę znajdziecie tutaj, natomiast moje jury oceniające wyłącznie filmy holenderskie przyznało Dutch Award filmowi Baba, w reżyserii duetu filmowo-modowego Sarah Blok & Lisa Konno.

Baba, reż. Sarah Blok & Lisa Konno, Holandia 2020, 14′

Baba to druga część dokumentalnej trylogii poświęconej niestereotypowym historiom migrantów mieszkających w Holandii. Film, który swoją premierę miał na festiwalu w Rotterdamie, zrealizowany jest w teledyskowej konwencji: dynamicznemu montażowi towarzyszą stroje przywodzące skojarzenia rodem ze świata high fashion. Mimo tego, Baba (z tureckiego: tata) pozostaje ciepłą rozmową między ojcem a córką, która próbuje dociec historii życia swojego ojca. Pierwszy z filmów z tej serii jest dostępny online tutaj i opowiada historię Nobu — emigranta z Japonii i mistrza karate, a prywatnie ojca Lisy odpowiedzialnej w obu projektach za kostiumy. Polecam!

Nie wszystkie festiwale miały tyle szczęścia, żeby odbyć się bez przeszkód jak Leiden Shorts. W pierwszej połowie października w Poznaniu nastąpiła kumulacja i dosłownie jeden po drugim rozpoczęły się przeniesiony z lipca Animator Festival oraz dokumentalna Off Cinema. Oba festiwale z sukcesem odbyły się hybrydowo (lokalna duma!), przy czym odbiór tego drugiego utrudniło wprowadzenie kolejnych obostrzeń w trakcie jego trwania i ograniczenie pojemności kin do 25%. W ramach Animatora brałam udział w dyskusji branżowej The New Normal: Hybrid Audiences, którą wciąż można obejrzeć tutaj.

A tymczasem na moment przed dosłowną eksplozją pandemii w Polsce, w połowie października udało mi się wybrać na festiwal filmowy, który przypomniał mi nieco jak wyglądał świat festiwali w roku 2019. Ku mojej radości Cyprus International Short Film Festival, bo o nim mowa, świętował swoją 10. edycję z udziałem części jurorów, którzy mogli wjechać na Cypr. Niechaj zdjęcia mówią same za siebie:

Z perspektywy czasu pobyt wydaje mi się absolutnie odrealniony. Do samego końca nie byłam pewna, czy uda mi się wyjechać, musiałam zrobić sobie test PCR-RT, a sama podróż wiązała się z dużym stresem. Ale opłacało się — w ciągu dnia głównie pływaliśmy w morzu, a popołudniami i wieczorami oglądaliśmy filmy, robiąc sobie przerwy wyłącznie na jedzenie, które jest w Limassol obłędne. Zespół festiwalu dobrze wie, co robi: starannie projektuje oprawę wizualną całości o punkowym charakterze, przyjemnie kontrastującą z rajską wyspą. Duet dyrektorów artystycznych — Alexia i Ioakim świadomie selekcjonuje filmy konkursowe, programując filmy cypryjskie na równi z selekcją międzynarodową. Nasze pięcioosobowe jury obradowało hybrydowo, mając do przyznania aż 9 nagród oraz status kandydata do Europejskiej Nagrody Filmowej. Pełną listę werdyktów możecie zobaczyć tutaj. Chciałabym wspomnieć o dwóch filmach, które zrobiły na nas największe wrażenie. Główną nagrodę otrzymała francuska fabuła Dustin w reż. Naïli Guiguet, czyli czuły portret grupy przyjaciół bawiącej się w rytm techno w opuszczonej fabryce. Na pierwszy plan wyłania się postać Dustina — transseksualnej dziewczyny i jej zniuansowanego życia uczuciowego. Reasumując, to chyba najlepszy obraz imprezowego przelotu i afterparty, jaki od dawna widziałam, który jest w dodatku perfekcyjnie zrealizowany pod względem technicznym.

Dustin, reż. Naïla Guiguet, Francja 2020, 20′

Z kolei w kategorii Best Cypriot Short Film oraz Best Actress Award nagrodziliśmy I don’t want to forget anything w reż. Vaggelio Soumeli oraz Romanę Lobach za główną rolę filmie. Ta zaledwie pięciominutowa fabuła to w nieoczywisty sposób ukazuje wpływ pandemii na naszą codzienność. Film jest intymnym zapisem rozmowy telefonicznej dwóch sióstr przygotowujących się do pogrzebu matki. Jedna z nich jest w kwarantannie, więc żałobę przeżywa w samotności. Reżyserka film zadedykowała swojej niedawno zmarłej mamie.

Dosłownie tydzień po festiwalu na Cyprze wprowadzono pełny lockdown, a powrót do Polski przypominał lot na inną planetę. Czułam, że kina mogą zamknąć się lada moment, do sieci przenosiły się kolejne wydarzenia (Nowe Horyzonty czy moje ulubione Kurzfilmtage Winterthur), a inne całkowicie się odwoływały (Żubroffka!). Ubolewam, bo cieszyłam się na jurorowanie na gnieźnieńskiej Offeliadzie, ale zdaję sobie sprawę, że transfer do sieci nie jest opcją dla każdego.

Tegorocznym rekordzistą w odwoływaniu jest dla mnie studencki festiwal cellu l’art z Jeny (Niemcy), który po odwołaniu festiwalu w kwietniu ponownie musiał odwołać go w listopadzie. Na szczęście udało się zachować program konkursowy i skład jurorski wydał werdykt zaocznie. O wynikach oficjalnie poinformujemy w styczniu, kiedy festiwal podejmie kolejną próbę realizacji 21. edycji.

I tak zamykam tegoroczny sezon festiwalowy. Co czeka nas w przyszłym roku? Mam nadzieję, że hybrydowe formaty będą wciąż ewoluowały i przyniosą nowe rozwiązania dla całego sektora. Jedno jest pewne: krajobraz festiwali uległ gigantycznej transformacji i raczej nie ma się co oglądać za siebie. Liczę, że w grudniu będę mogła zdradzić nieco naszych planów strategicznych na rok 2021, bo aktualnie nad nimi pracuję i nie ukrywam, że to bardzo ekscytujący obszar. A tymczasem — bądźcie zdrowi i oglądajcie krótkie kino!