Festiwalowa gorączka

Jeśli zastanawiacie się, dlaczego ostatnimi czasy na blogu było trochę cicho, przybywam z odpowiedzią: wraz z całym zespołem intensywnie przygotowywaliśmy 12. edycję Short Waves Festival, a każdą wolną chwilę starałam się spędzać albo poza miastem albo przynamniej – z dala od komputera. Przygotowania i ocena festiwalu to temat na osoby wpis, ale już teraz mogę zdradzić, że organizowanie ponownie odwołanego wydarzenia było dość żmudne, a dodatkowym wyzwaniem było dostosowanie międzynarodowego festiwalu do warunków pandemicznych. Trochę więcej na ten temat opowiadam w bardzo przyjemnym wywiadzie dla Teren Kultura – Agnieszka Obszańska – potraktujcie go jako zaproszenie, bo jak mówię – o samym festiwalu wolałabym opowiedzieć już po jego zakończeniu.

Myślę, że mimo zróżnicowanych ambicji, większość organizatorów wydarzeń filmowych zgodzi się ze mną, że w tym roku po prostu wszystkim ogromnie zależy nam na tym, żeby nasze wydarzenia w ogóle mogły się odbyć – nie ważne, czy online, czy offline, czy w modelu hybrydowym, czy w ograniczonej formule. Stąd także dużo większe niż kiedykolwiek poczucie solidarności między organizatorami wydarzeń i chęć współpracy, bo wszyscy napotykamy podobne problemy. Wyzwaniem jest także odbudowanie zaufania publiczności, która najzwyczajniej w świecie odwykła od wizyt w kinie. Mam wrażenie, że pandemia skróciła także czas komunikacji wydarzeń, bo wszyscy mamy realny problem z planowaniem czegokolwiek na dalej niż tydzień do przodu. Wszystko wydaje się nowe i nieznajome, czujemy, że eksperymentujemy i musimy reagować szybko.

Przykładem festiwalu, który także dość szybko zrewidował swoje plany był FEST – New Directors New Films Festival, którego jurorką byłam zdalnie na początku sierpnia. Zamiast tradycyjnej, stacjonarnej edycji w Espinho, organizatorzy przygotowali wersję festiwalu dziejącą się równolegle w trzech portugalskich miastach, bazując na rozwiązaniach takich jak kino samochodowe. Program konkursowy, który oglądałam był bardzo wyrównany – 25 krótkich filmów fabularnych prezentowało zarówno wycieczki w stronę kina gatunkowego, jak i filmy o klasycznej narracji. Wszystkie łączył bardzo wysoki poziom realizacji, widać, że FEST stawia na twórców, którzy świadomie operują językiem filmu. Nasze trzyosobowe jury (poza mną: reżyserzy Pedro Cabeleira oraz Rafaela Camelo) jednogłośnie wytypowało jako zwycięzcę kolumbijską produkcję “Marshmallows” (2019) w reż. Duvána Duque. Ta krótka fabuła (15 min) stanowi zapis szalonej imprezy w domu córki skorumpowanego polityka, sprawnie pokazując przepaść między problemami różnych generacji społeczeństwa Kolumbii.

Marshmallows, reż. Duván Duque, plakat filmu

“Marshmallows” to także historia o dorastaniu, niechęci do podejmowania poważnych zobowiązań i nastoletnie love story, opowiedziane bez nadęcia, ale za to z rewelacyjną energią.
Wyróżniliśmy także grecką fabułę “All the fires the fire” w reż. Efthimisa Kosemunda Sanidisa – za perfekcyjne zdjęcia i fascynującą i surową opowieść o relacji człowieka z naturą.

A tymczasem zapraszam ekspresowo na panel branżowy, w którym dziś biorę udział w ramach odbywającego się online Sarajevo FIlm Festival. Wspólnie z Julianem Rossem (IFF Rotterdam, Locarno) oraz Danielem Ebnerem (Vienna Shorts) oraz Biancą Lucas i Asją Krsmanovic (Sarajevo Film Festival) spróbujemy odpowiedzieć na pytanie Shorts in the Time of Corona- An Opportunity or a Setback? 
Więcej informacji o festiwalu znajdziecie tutaj.

A od wtorku zapraszam, rzecz jasna, na Short Waves Festival – stacjonarnie w Poznaniu oraz online dla branży z całego świata i widzów z Polski. To będzie prawdziwe święto krótkiego kina, którego jak zwykle – nie mogę się doczekać!

Oficjalny plakat sierpniowej edycji festiwalu, projekt: Joanna Dyba