Netflix z książkami? Jak zaczęłam więcej czytać.

Bardzo często słyszę pytanie, czy skoro zawodowo jestem związana z branżą filmową to w wolnym czasie chce mi się jeszcze oglądać filmy dla przyjemności. Oczywiście, że tak – zwłaszcza filmy pełnometrażowe, bo na codzień najczęściej mam do czynienia z krótkimi formami filmowymi. Dodam, że jestem też niespecjalnie rozeznana w świecie seriali. Ale z wielką radością zabijam czas i relaksuje się czytając książki i jest to jedno z moich największych odkryć pamiętnego roku 2020: powrót do binge-readingu niczym w czasach liceum. Co istotne, daleka jestem od lamentów, że świat schodzi na psy, bo jako społeczeństwo mniej czytamy. Ubolewania nad wtórnym analfabetyzmem uznaję za przejaw klasizmu i jestem świadoma, że literatury pięknej czytamy mniej, bo jesteśmy zapracowani i zmęczeni, a do tego nowe książki w Polsce są po prostu drogie. Zmieniły się także nasze nawyki korzystania z nowych technologii i kto wie, czy ostatecznie nie czytamy obecnie więcej niż kiedykolwiek, tylko w innej formie.

O ile w ostatnim czasie dostęp do kina i kultury filmowej mocno się zdemokratyzował i w zasadzie rozmowa o najnowszych kinowych tytułach może zaangażować każdego, czytanie i rozmowy o książkach są wciąż postrzegane jako elitarne hobby.

A szkoda, bo mam wrażenie, że zwłaszcza w czasie pandemii czytanie niesamowicie uspokaja, kiedy jesteśmy przeciążeni pracą zdalną, ekranami i internetowym kontentem. Nie wspominając oczywiście o walorach edukacyjnych, pogłębianiu wrażliwości, czy rozwijaniu zainteresowań. Czytanie książek poprawia także pamięć i pogłębia nasze zdolności poznawcze. Z moich własnych doświadczeń – odnotowałam, że czytanie pozwala mi pracować nad utrzymaniem uwagi, z którym miewałam problemy zwłaszcza w czasie, gdy za dużo korzystałam z mediów cyfrowych. Około miesiąca zajęło mi wyzbycie się natrętnego odruchu sprawdzania telefonu mniej więcej raz na kwadrans. Odkąd więcej czytam wieczorem w łóżku, dużo lepiej śpię i nie budzę się w nocy. No ale jak się stało, że zaczęłam więcej czytać?Na dużą zmianę moich nawyków czytelniczych wpłynęły trzy czynniki.

Po pierwsze, na początku roku zdecydowałam się na zakup czytnika ebooków. Wiem, że to inwestycja, bo przeciętnie za czytnik trzeba zapłacić conajmniej 400-600 złotych. Ale z całym sercem polecam: sama długo się opierałam, bo myślałam, że nic nie zastąpi szelestu stron, zapachu druku itp. Nic podobnego – przestawiłam się bardzo szybko i do tego stopnia, że nawet wgrywam do czytnika książki, które posiadam fizycznie.

Mimo, że to urządzenie elektroniczne, to jednak czytniki pasują bardziej do analogowego porządku rzeczy — nie męczą, nie świecą ekranem w oczy, nie rozpraszają powiadomieniami.

Radosna użytkowniczka czytnika ebooków

Każdemu polecam samodzielnie znaleźć czytnik dopasowany do potrzeb / możliwości finansowych, ja osobiście wybrałam ten model.

Ekspresowa lista zalet czytników:
—technologia e-papieru rozwinęła się na tyle, że osobiście nie odczuwam żadnej różnicy między czytnikiem, a zwykłą książką,
—czytniki są poręczniejsze, można w małe urządzenie wgrać kilkadziesiąt książek, co przydaje się w podróży,
—ebooki nie zajmują miejsca w domu i się nie kurzą na półkach,
—można regulować rozmiar czcionki oraz czytać zarówno za dnia, jak i np. w niedoświetlonym pociągu, bo niektóre czytniki mają funkcję opcjonalnego podświetlania ekranu,
—łatwiej czytać w obcym języku, bo niektóre czytniki mają wbudowane słowniki,
—przyjemność korzystania: mam wrażenie, że czytam szybciej, urządzenie mówi mi, ile czasu czytałam danego dnia, a także np. ile stron zostało mi stron do końca rozdziału,
—nawet przy intensywnym, codziennym korzystaniu ładuję czytnik tylko raz na miesiąc,
—można korzystać z bibliotek ebooków, które są bardzo wygodne w użyciu.

No właśnie, co z tym Netflixem dla książek? Drugim udogodnieniem, z którego korzystam, jest aplikacja Legimi. Legimi to baza 60 000 ebooków w języku polskim, z których możemy korzystać w formie abonamentu – już od 7 złotych miesięcznie, w zależności ile książek / stron chcemy czytać. Ja postawiłam na wersję bez limitu i płacę 33 zł miesięcznie.

Plusy:
—duża oszczędność, bo w tej cenie legalnie mogę czytać tyle książek, ile chcę,
—możliwość używania aplikacji na większości dostępnych czytników (w modelach PocketBook jest nawet wbudowana apka, ale działa także na Kindle),
—dostęp do wszystkich nowości literackich, w tym oferty większości popularnych wydawnictw (np. moje ulubione: Czarne, Krytyka Polityczna, Ha!art, Wydawnictwo Pauza), które ukazują się równolegle do papierowych premier,
—brak ryzyka, bo mogę zawsze zrezygnować z nietrafionej książki,
—wygoda: książki są dostępne w formie katalogu oraz wyszukiwarki.

Jak to działa? Zazwyczaj planuję, co będę czytać na laptopie lub smartfonie, a potem synchronizuję swoje wybory z czytnikiem, który ma dostęp do wifi. Jeśli ktoś woli czytać w innym języku lub korzystać z ebooków spoza Legimi, można oczywiście kupić je osobno albo pobrać z sieci i wgrać przez kabel USB / za pośrednictwem chmury.
Czytniki obsługują mnóstwo formatów, w tym najpopularniejsze EPUB, czy PDF.

Moja moja ostatnia, trzecia porada dotyczy aspektu społecznościowego oraz monitorowania własnych nawyków. Polecam serdecznie Goodreads, czyli apkę na telefon służącą głównie do oceny przeczytanych książek. W praktyce:
—aplikacja jest bezpłatna, instalacja i założenie konta zajmuje dosłownie chwilę,
—przeczytane książki wyszukujemy, lub dodajemy poprzez zeskanowanie telefonem okładki,
—książki można oceniać w 5 gwiazdkowej skali lub pisać ich recenzje,
—książki porządkujemy na półkach przeczytane / czytam / chcę przeczytać,
—możemy ustalić sobie cel czytelniczy na dany rok i monitorować postępy,
—możemy śledzić, co czytają nasi znajomi, którzy także korzystają z aplikacji.

Wakacyjna lektura na tarasie.

Jeśli o mnie chodzi, to ku własnemu zaskoczeniu, od stycznia do września przeczytałam już 49 książek! Zakładając, że książka kosztuje średnio 40 zł (!), wydałabym na czytanie prawie 2000 zł! A roczny koszt nielimitowanego Legimi to niecałe 400 złotych.

W czasach, kiedy bez oporu płacimy za Netflixa, Spotify i inne platformy streamingowe, myślę, że Legimi – polska platforma – jest naturalnym wyborem dla osób czytających, zwłaszcza, jeśli nie chcemy wspierać korpo-giganta Amazona. Życzę wszystkim niezapomnianych wrażeń z lektury! ♡